Szkoła Podstawowa nr 2
im. gen. A. Słubickiego w Izbicy Kujawskiej ul. Nowomiejska 3 87 - 865 Izbica Kujawska
TEL/FAX: (054) 28 65 011
mail: sp2izbicakuj@wp.pl
REGON: 911333541
Używamy plików cookies. Zmień ustawienia przeglądarki, jeżeli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na dysku Twojego komputera.
-->
W poszukiwaniu keszy...

05 listopada 2016 roku odbyła się druga wyprawa w poszukiwaniu keszy. Tym razem wybraliśmy się w okolice Lubrańca, Dąbia Kujawskiego oraz Żydowa. Zima dała o sobie znać, pojawiły się pierwsze przymrozki. Było nam bardzo zimno, ale to nas nie zniechęciło, a tylko zmobilizowało do szybkiego działania. Można powiedzieć, że tym razem byliśmy niczym takie "szybkie strzały"?. Przygotowaliśmy się do tej wyprawy na piątkę! Większość osób posiadała działające aplikacje "geocaching" (nawet moja pięknie działała ?).Wyjazd był wyjątkowy pod względem szybkości działania. Siedząc w busie wszyscy pytali dokąd teraz jedziemy i każdy starał się jak najszybciej opracować swój plan działania. Rywalizacja rozpoczynała się już w busie - kto pierwszy wysiądzie?!!! A później mknęliśmy przed siebie dokąd nadajniki wskazywały nam drogę ?. Tradycyjnie największym zagrożeniem podczas tej wyprawy w oczach wszystkich, wydawał się Grzybek z instynktem poszukiwacza złota ! A tu nagle nie wiadomo skąd Grzybek powiedział : "dzisiaj daje wam fory"?. Po takim "błogosławieństwie" poczuliśmy, że każdy z nas może znaleźć kesza. Pierwszego kesza znalazła Żaneta, pojechała z nami pierwszy raz i proszę, ma już kesza na swoim kącie! Grzybek nie dał rady opanować swoich możliwości i jeden kesz należał do niego. Tego dnia pani Ania okazała się bardzo dużą konkurencją dla wszystkich. Czyżby Grzybek udzielił pani jakiś wskazówek? Muszę się pochwalić, że tym razem i ja znalazłam jednego kesza ?, po ponad dwóch latach udało się! Nasz wyjazd bardzo rozgrzewały płomieniem radości, nasze wspaniałe "poszukiwaczki kukurydzy"- Wiktoria, Aniela i Patrycja ??? Podczas poszukiwań kesza w Dąbiu Kujawskim obejrzeliśmy zabytkowy drewniany kościółek pod wezwaniem Trójcy Świętej, kościół jest w bardzo złym stanie w związku z czym obok został wybudowany piękny kościół murowany. Wróciliśmy zmarznięci, ale uśmiechnięci!!!



Tekst: Karolina Kędzierska, dodano: 16 listopada 2016

Geocaching

28 listopada 2015r. odbyła się druga w tym roku szkolnym wyprawa w poszukiwaniu keszy. Tym razem terenem naszych poszukiwań były lasy Nadleśnictwa Włocławek. Wyruszyliśmy spod gimnazjum szkolnym busikiem pod opieką pani Karoliny Kędzierskiej i pani Anny Buziewskiej. Jednak z powodu panującej grypy w zajęciach terenowych wzięli udział tylko niezwyciężeni, reszta zgłoszonych uległa chorobie!

Naszym celem było zdobycie pozostałych skarbów z rozpoczętego w ubiegłym roku szlaku. Jednak po zdobyciu dziesięciu keszy i wymarznięciu na kość, zdecydowaliśmy o powrocie do domu. Na szczęście nikt się nie rozchorował i ładujemy teraz akumulatory na następną wyprawę.



Tekst: Anna Buziewska, dodano: 29 grudnia 2015

W poszukiwaniu keszy

03 października 2015r. odbyła się pierwsza w tym roku szkolnym wyprawa w poszukiwaniu keszy. Wyjechaliśmy planowo o godzinie 10:00. Zabraliśmy ze sobą drabinę, ponieważ z opisu niektórych skrytek wynikało, że inaczej się po prostu nie da. Dzień mieliśmy wyjątkowo piękny, jak na tę porę roku i poszukiwania sprawiały nam wiele przyjemności. Na dzisiejszą wyprawę wybraliśmy kesze ukryte w pobliżu Izbicy Kujawskiej, w okolicznych wsiach: Augustynowie, Skaszynie, Sarnowie i Zgłowiączce. Wyprawę możemy uznać za udaną, znaleźliśmy wszystkie kesze z wyjątkiem jednego, który najwyraźniej uległ zniszczeniu.



Dodano: 19 października 2015

"Życie na krawędzi" - Geocaching

W pierwszy dzień wiosny(sobota) odbył się kolejny Geocaching. Proponujemy pani, żeby pani robiła wyjazdy w tygodniu w czasie lekcji, na pewno będzie więcej chętnych! Tłumy będą, tłumy! Miejscem poszukiwań był Brześć i Lubraniec. Wszyscy przybyli na czas... No prawie (przepraszamy panią, ale musiałyśmy uszykować się na casting). Ależ po co były nasze starania? I tak nas tam Pani nie zabrała… ech ;c Pogoda nam baaardzo dopisała, chyba pierwszy raz nie zmarzliśmy! W tej wyprawie mieliśmy dużo przewodników: pani Buziewska, Wiśnia, Pietrzak, Michał S. i Stawa. Pierwszy geocach znajdował się przed Brześciem wysoko na drzewie. Niestety, nikt nie podał informacji, że potrzebna jest drabina. Nasza sprytna pani Ania wymyśliła, że przykleimy karteczkę do drzewa z naszymi wpisami. Tacy szaleni byliśmy. Wróciliśmy do busa i udaliśmy się do następnej skrytki.

Kesza odnalazła Kornelka (Sokole oko ma po mamusi : A.B.) obok kamienia przypominającego bałwana. Kolejnym miejscem, do którego zmierzaliśmy były wały miejskie Brześcia. Kierowca podwiózł nas tak, ze musieliśmy tylko wysiąść z busa i geocach był odnaleziony. Na tle graffiti zrobiliśmy sobie piękne zdjęcie grupowe. Pani Buziewska wrzuciła na fejsa, polecamy, polecamy! Następnym miejscem naszych poszukiwań było wzgórze, na którym znajdował sie kiedyś cmentarz żydowski. Obecnie znajduje się otwarty basen miejski czynny w sezonie letnim. Był trochę kłopot z wejściem, ale my sobie nie poradzimy? Przecież dla 5 z geografii zrobimy wszystko! (Dla piątki?A.B.) Szukaliśmy kesza w każdej dziurze drzewa, bo taka była podpowiedź, ale niestety nie mogliśmy znaleźć. Chcieliśmy już sie poddać, ale skrytkę odnalazła pani od geografii (gratulujemy sokolego oka). (Dzięki. A.B.) Później udaliśmy się na główny rynek Brześcia, aby zwiedzić wnętrze kościoła św. Stanisława Biskupa Męczennika. Z panią Karoliną odmówiliśmy 10-tkę różańca świętego i wróciliśmy do busa. Ostatnim miejscem poszukiwań w Brześciu był most kolejowy "Cukier". W tej wyprawie naszym tarzanem został Michał S., który musiał zejść pod most i się trochę pogimnastykować, aby wyciągnąć geocacha. Udało mu się! Po wpisaniu się w logbuku, pojechaliśmy do Lubrańca. W czasie jazdy w busie pojawił się biały dym, musieliśmy się zatrzymać i sprawdzić co jest grane. Kierowca dokładnie wszystko sprawdził, wszystko było dobrze i mogliśmy ruszyć w dalszą podróż. Adam G. swoim słynnym tekstem '' ZNALOZYM", poinformował nas, że odnalazł pierwszą skrytkę w Lubrańcu. Wymęczeni dowiedzieliśmy się, ze przed nami jeszcze 2 geocache.

Następny kesz znajdował się przy pomniku przyrody. Skrytki szukaliśmy, szukaliśmy i szukaliśmy dość długo, ale niestety nie odnaleźliśmy jej. Ostatnim miejscem naszych poszukiwań był stary most kolejowy. Miejsce trochę niebezpieczne, ale my, dzielni wędrownicy z Izbicy niczego się nie boimy. Mieliśmy trochę szczęścia, ponieważ na moście spotkaliśmy pana, który go ukrył i bardzo ładnie poprosiliśmy, żeby wskazał nam miejsce ukrycia. Wtedy nasz Tarzan wszedł między szczeliny (życie na krawędzi) i wyciągnął geocacha. Wyczerpani wróciliśmy do busa, którym bezpiecznie dojechaliśmy do domu. Mamy nadzieję, że to nie ostatnia nasza wyprawa w tym roku szkolnym i będziemy mogli zdać wam kolejną relację!

Tekst: Kiwi i Wiki



Dodano: 7 kwietnia 2015

W poszukiwaniu kesza... Przemierzamy cały świat.

W sobotę 31 stycznia zamiast wylegiwać się w łóżkach, bardzo wczesnym rankiem, no prawie. (10:00) wyruszyliśmy do Włocławka w poszukiwaniu kolejnych keszy. Wszyscy przybyli na czas, pani Buziewska również! Zdarza się jej to coraz częściej, wielkie brawa, wielkie brawa. Tym razem zamiast '' hasania po lesie'', "kicaliśmy" po mieście. Nie zapominajmy o naszej wspaniałej pani katechetce, która również z nami była. Pierwszym miejscem naszych poszukiwań była katedra pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP. Geocach odnaleźliśmy dość szybko. Naszymi przewodnikami w tej wyprawie byli znowu Michał S. i Wiktoria P., niestety Wiktorii '' dżipies'' coś szwankował.

Wspominaliśmy, ze było baaaardzo zimno? W nogi zimno, w ręce zimno... Aż przez głowę przechodził myśli " no po co nam to było?". Kolejnym miejscem, do którego zmierzaliśmy, była Stara Remiza. Skrytki szukaliśmy dość długo. Nie wszystkim chciało się jej szukać i organizowali sobie inne zajęcia np. w postaci robienia "słit fotek" .Kiedy skrytka została odnaleziona, to przez kolejne 15 minut próbowaliśmy wyciągnąć z niej logbuka, żeby się wpisać. Niestety, opakowanie było za ciasne i nie mieliśmy, jak tego wyciągnąć . Następnym miejscem naszych poszukiwań był kościół św. Jana. Kesza tam nie odnaleźliśmy, pewnie ukradli... Ach, ta Polska... Za to zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie obok pomnika Świętego Jana. I wyszło całkiem niezłe, poważnie! Potem poszliśmy na most, ale nie wszyscy na niego weszli. Niektórym się nie chciało, inni mieli lęk wysokości. Córka naszej wspaniałej nauczycielki geografii ( trzecia klasa, oceny na koniec są ważne! PS śliczną sobie pani bluzeczkę kupiła ) zaczęła płakać, bo bała się wejść i jedna z nas została z nią na dole. Bardzo zmęczeni po przejściu '' 1000 '' schodów, dowiedzieliśmy się, ze kesz znajduje się 700m od nas. Na początku szukaliśmy po prawej stronie, ale nasz przewodnik Michał S. stwierdził, ze trzeba przejść na drugą stronę - to było dość trudne, ponieważ na drodze był spory ruch. Pani Buziewska zabawiła sie w policjanta i wstrzymała na chwilę ruch, więc mogliśmy bezpiecznie przejść na drugą stronę. Dzięki swojej przebiegłości skrytkę odnalazła pani Ania . W momencie, kiedy zeszliśmy z mostu, postanowiliśmy udać się w jakieś ciepłe miejsce. Jak myślicie, dokąd? Oczywiście, do jedynego, niepowtarzalnego KAUFLAND-u idealnego miejsca, by się ugrzać i coś zjeść, polecamy! ( Dochód z tej reklamy przeznaczony zostanie na konto naszej szkoły, oczywiście )Po drodze znów dowiedzieliśmy się kilku ciekawych informacji o naszej katechetce. Wiemy już o pani, że uwielbia jazdę konną, prawie codziennie biega i kilka razy w tygodniu jeździ na basen. Hmm... zastanawiamy się właśnie, czy nie napisać jakiejś książki pt. '' Ciekawostki o nauczycielach Gimnazjum w Izbicy''. Jak myślicie? Będzie popyt? (Ach, ten kochany WOS, tyle się można nauczyć) Po kilkunastu minutowym odpoczynku, podczas którego wszamaliśmy fast-foody i inne takie, udaliśmy się pod dawny Solny Młyn Parowy. Za pierwszym podejściem skrytki nie odnaleźliśmy, ale za drugim razem kesza leżącego na chodniku, odnalazł Michał B. Kolejnym miejscem była kolejowa wieża ciśnień. Geocach znajdował sie w dziurze. Mieliśmy kłopot z wyciągnięciem skrytki, ponieważ schowany był za kamieniem, którego ciężko było wyciągnąć. Ale dzięki silnemu Michałowi S. kamień został wyciągnięty. Potem udaliśmy się na tamę. Tam od pani katechetki otrzymaliśmy kartki o ks. Jerzym Popiełuszko, którego zabójcy wrzucili do wody między czwartym a piątym filarem zapory we Włocławku. Piękne kartki, piękny druk, tylko... No, informacje trochę niesprawdzone Pani Karolino Gdzie te piękne alejki? Miała Pani na myśli ten plac budowy?

Chcieliśmy dostać się pod krzyż, ale budowa ścieżki, miała być zakończona w ubiegłym roku, ale jak to w Polsce bywa budowa potrwa '' troszeczkę'' dłużej. Czyli wiecie, może rok, może jeszcze się przeciągnie... Zmęczeni udaliśmy się do busa z nadzieją, że to już koniec poszukiwań, ale pani Buziewska oznajmiła nam, że pozostała jeszcze jedna skrytka do odnalezienia, która znajdowała się obok ośrodka wychowawczego prowadzonego przez siostry Orionistki. Podpowiedź była dość ciekawa : ''W drewnianym uścisku jabłoni z klonem, które rozpościerają swoje kłącza nad betonowym sarkofagiem''. Po kilku minutowym poszukiwaniu, odnaleźliśmy kesza i szczęśliwi ( wiadomo z jakiego powodu ) udaliśmy się do busa, którym bezpiecznie wróciliśmy do domu. Podsumowując, wyprawę uważamy za udaną, tylko mamy nadzieję, że w marcu będzie choć troszkę cieplej..

Wiśnia_Kiwi.


Dodano: 14 marca 2015

GEOCACHING

08.11.2014r. odbyła się druga w tym roku szkolnym wyprawa w poszukiwaniu skarbów GEOCACHING przygotowana przez panią Annę Buziewską. Niestety opuściły nas koleżanki z klas trzecich z bardzo ważnego powodu - szykowały się na OSIEMNASTKĘ!!!! Mówi się trudno i żyje się dalej. Zostaliśmy więc my, z naciskiem na uczniów klas pierwszych. Daliśmy radę. Tym razem naszym przewodnikiem / nawigatorem był kolega z Ia - Michał Stasiak, bo przewodnikiem duchowym była oczywiście nasza droga katechetka - pani Karolina Kędzierska. Wyruszaliśmy pełni obaw, ponieważ listopadowa aura sama nie wiedziała na co ma się zdecydować: czy na deszcz, czy może jednak na słoneczko.

Zwyciężyło słoneczko i pod Włocławkiem pięknie się nam rozpogodziło, z czego wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni. Bo przecież jak tu łazić po chaszczach, kiedy na głowę leje się deszcz. Naszą wyprawę rozpoczęliśmy od zwiedzenia kościoła parafii św. Maksymiliana, który wita wszystkich przyjeżdżających do Włocławka charakterystyczną "skocznią".

Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ spotkaliśmy tamtejszego księdza, który opowiedział nam o powstaniu kościoła, przybliżył nam jego historię i podał kilka ciekawostek. Kościół jest naprawdę piękny i zachęcamy wszystkich do jego odwiedzenia.

Po indywidualnej modlitwie, pełni wiary w sukces wyruszyliśmy szukać geokeszy. Tym razem nasze poszukiwania rozpoczęliśmy od Alei Jana Pawła II, po czym skręciliśmy w "las keszy". Trzeba się było porządnie naszukać, żeby znaleźć pierwszą skrytkę, ale w końcu udało się, dalej poszło już jak z płatka. Również podczas tej wyprawy nasz sprytny kolega z Ia - Paweł Karpiński nie miał sobie równych. Wszyscy mieliśmy zaszczyt podziwiać jedynie jego plecy, a co pewien czas również głos gdy po lesie rozlegał się jego tryumfalny okrzyk "mam go"!!! Niestety często nasz sprzęt nawigacyjny tracił zasięg i mimo że Michał robił wszystko żeby powrócił, to ten był bardzo kapryśny. Wtedy szurając nogami po zwiędniętych liściach znaleźliśmy najpierw jednego. potem drugiego grzybka, aż w końcu nazbierało się ich całkiem sporo na pyszną kolację! I tak przedzierając się przez zarośla dotarliśmy do ostatniej skrytki w naszym planie dnia, łącząc tym samym nasz szlak dzisiejszy z tym październikowym. Zmęczeni ale szczęśliwi wróciliśmy do domu.



Dodano: 27 stycznia 2015

W KALOSZACH PRZEZ ŚWIAT

W sobotę 4 października 2014r. odbył się pierwszy geocaching w tym roku szkolnym. Obok nas starych ''odkrywców'' pojawiły się też i młode osobniki, dla których była to pierwsza taka wyprawa. Spotkaliśmy się pod gimbazą.

O dziwo wszyscy przybyli na czas, Pani Buziewska także (jesteśmy dumni, oby tak dalej!). W tym roku szkolnym geocaching jest połączony z poszukiwaniem Boga w naturze. Pojechaliśmy do Włocławka. Naszym pierwszym punktem była Katedra pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP. Dzięki tej wizycie jedna z naszych koleżanek dowiedziała się, w jaki sposób przywitać zakonnicę. Jest za to dozgonnie wdzięczna. No właśnie, zapomnieliśmy dodać, że naszym drugim opiekunem była wspaniała pani katechetka, pani Karolina K. Wiedzieliśmy, że szukanie skrytek odbędzie się na terenie lasu, więc zabraliśmy ze sobą… kaloszki. Pierwszą skrytkę odnalazłyśmy my, takie szalone. Była zawieszona na drzewie. Wtedy pani Anna B zaproponowała " zróbmy konkurs: trzecie klasy na pierwsze - kto więcej zbierze", oczywiście wygrały trzecie, ale o tym potem.

Tym razem funkcję naszych przewodników pełniły Pietrzoczka z Cieszkowską, na końcu dzięki wspaniałemu routerowi (tak, tak nosimy router do lasu…) dołączył do tego grona Stasiak z I A. Kolejne skrytki odnaleźli uczniowie klas pierwszych i trzecich na przemian. Ciekawą sytuacją, o której można by wspomnieć, była fantastyczna reakcja Adama G., kiedy odnalazł on skrytkę. Leci Adam, leci i drze się na pół lasu " ZNALOZYM":, skacząc przy tym jak gazela. Dowiedzieliśmy się znowu wielu ciekawych rzeczy, tym razem na temat pani Karoliny K. Czy wiedzieliście, że pasją naszej pani katechetki jest jazda konna? :D Potem musieliśmy przeczołgać się lub jak kto wolał, przejść na kolanach pod gęstym lasem świerków… Dostałam przy tym z gałęzi w mordkę… także tego, cudowna przeprawa:. Geocaching przybrał również formę grzybobrania i konkursu, kto zbierze więcej grzybów, pani Kędzierska czy może reszta? Jej największym przeciwnikiem był Grzybek z pierwszej klasy, w końcu nazwisko go zobowiązuje. Jedna z nas chciała również wziąć udział w tym konkursie, ale znajdywała same muchomory, pytała przy tym pani Ani " psze pani, a to jadalne?". Podczas leśnej wycieczki odbyła się jesienna sesja zdjęciowa na tle drzew (koleżance znudziła się profilówka na fejsie, a wiecie, w lesie to tak egzotycznie).

Odnaleźliśmy łącznie 12 skrytek. Izabela bawiła się w nietypową zabawę z kijem w roli głównej, z uwagi na dobro reputacji naszej koleżanki nie opiszemy tej zabawy( Iza, wisisz nam przysługę!) Bardzo zmęczeni, bo przecież przeszliśmy 15 km ( no tak mniej więcej) wróciliśmy do wspaniałego gimbusa. Pozdrawiamy Dagmarę, którą wytrzęsło .Wróciliśmy do domu. Czekamy na powtórkę!

CIĄG DALSZY NASTĄPI…

Kiwi_Wiśnia



Dodano: 26 listopada 2014